Świadectwa
Świadectwo Marka
Chwała Panu Jezusowi Chrystusowi!!!
Byłem kiedyś człowiekiem uzależnionym od wielu różnych środków chemicznych . Heroina, amfetamina ,halucynogeny ,tabletki uspakajające,alkohol.Lista tych środków jest długa. Zacząłem w wieku 16- tu lat od marihuany.Początek był niewinny i dość przyjemny. Świat był taki szary a po trawce stawał się bardziej kolorowy. To był początek lat 80-tych. W tamtych czasach problem narkomanii oficjalnie nie istniał. Mak uprawiano bez ograniczeń, więc słomy makowej, podstawowego składnika do produkcji heroiny, nie brakowało. Kiedyś za komuny krążyło takie powiedzenie Polak potrafi i jakiś geniusz wymyślił jak uzyskać domowym sposobem ze środków ogólnie dostępnych w sklepach , jeden z najsilniejszych i najbardziej uzależniających narkotyków- heroinę. Kiedy pierwszy raz spróbowałem heroiny stwierdziłem że marihuana to faktycznie nic nie warta trawa. Heroina to było to.
Takiego odjazdu nie dawał żaden narkotyk. Wszystko stawało się nie ważne. Znikały problemy, człowiek obojętniał na wszystko co go otaczało. Ale było tylko złudzenie, zręczne kłamstwo diabła. Narkotyki to silna broń w jego rękach. Stwarzają fałszywy obraz otoczenia. Piękny kolorowy świat, jakby z innego wymiaru. Ucieczka dla zagubionych , ludzi którzy nie mogą odnaleźć swojego miejsca w tym chorym świecie.
W moim domu ,odkąd sięgam pamięcią, był alkohol. Ojciec pił bardzo dużo. Moje wspomnienia to pijackie imprezy, wrzaski ,pijani goście przewalający się przez nasz dom. Często kończyło się to kłótnią i biciem między rodzicami. Kiedyś próbowałem przypomnieć sobie jakieś szczęśliwe chwile z dzieciństwa związane z moimi rodzicami i nic. Tylko alkohol i zadymy. Uczuciowy biegun. Z tego powodu rozpadło się moje małżeństwo. Dosyć wcześnie bo w wieku 21 lat ożeniłem się i urodził się mój syn Damian. Lecz ja robiłem to samo co moi rodzice. Choć tak bardzo potrzebowałem miłości uczuć, sam nie potrafiłem ich okazywać. To mnie bardzo złościło. Rósł we mnie konflikt, którego nie potrafiłem rozwiązać. Umiałem go tylko zagłuszyć narkotykami ,alkoholem lekami uspakajającymi. Pamiętam jak mama często mówiła do mnie i do ojca zobaczycie kiedyś wyjadę, nie potrzebuję alkoholika i narkomana. W 85-tym roku wyjechała do Kanady, dwa lata później zmarł ojciec. Dostał wylewu krwi do mózgu. Zostałem praktycznie sam zupełnie nieprzygotowany do życia, nie mówiąc już o dbaniu o własną rodzinę. Problemy narastały a ja uciekałem w narkotyki. Długo nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji brania narkotyków. To kolejne kłamstwo diabła. Zostaw ten świat, choć za mną, weź działkę od razu lepiej się poczujesz.
No i brałem. Byłem parę razy na detoksie i w ośrodku ale wiedziałem że to jest bez sensu. Diabeł przekonał mnie że moje życie i tak się nie zmieni. Że będę już narkomanem do końca życia. Kiedy to do mnie dotarło pierwszy raz postanowiłem popełnić samobójstwo. Kupiłem 12 listków relanium 5-tek, i zjadłem to wszystko, 240 tabletek. Dzisiaj wiem że to był pierwszy cud w moim życiu. Jednak w tedy kiedy się ocknąłem po dwóch dniach byłem zły . Skoro śmierć mnie nie chce wróciłem do swojej heroiny. Większość z tych dwudziestu paru lat mojego życia po prostu nie pamiętam.
Brałem bardzo dużo heroiny i tabletek . To co pamiętam to urojenia chore wizje którymi nękały mnie demony, strach, samotność. Pewnego dnia po sporej dawce miałem odjazd. Byłem świadomy ,widziałem ale nie mogłem się poruszyć. Leżałem na jakiejś pryczy w pustym pokoju .Coś mnie podnosiło do góry. Nie miałem kontroli nad swoim ciałem. To coś robiło ze mną co chciało.
Zawsze wierzyłem w demony a tej nocy były bardzo blisko. Czas przepływał gdzieś obok mnie. Kolejny cud zdarzył się kiedy policja zamknęła mnie do więzienia . Byłem w tragicznym stanie .Wątroba napuchnięta jak balon ,nogi tak samo. Na łydkach jedna krwawa rana. Żeby zrobić sobie zastrzyk kułem się parę godzin bo nie mogłem już znaleźć żyły. Wszystkie były popalone od diferganu i rolek. Byłem na bardzo wysokich działkach. Cztery razy dziennie po 10 cm. Nie pociągnął bym już długo. Mogę powiedzieć że BÓG dopuścił do tego dla mojego dobra. W więzieniu przesiedziałem 2 lata 4 miesiące. Przez ten czas doszedłem trochę do siebie. Po wyjściu nic się jednak nie zmieniło w moim życiu i znowu zacząłem brać. Tym razem jednak narkotyki zaczęły siać spustoszenie w mojej psychice o wiele szybciej. W ciągu trzech lat znalazłem się na samej krawędzi życia i śmierci. Czułem się jak bym zjeżdżał ekspresową windą do samego piekła. Trudno mi opisać to co wtedy czułem. Wszystko w środku mnie paliło. Nie pomagały narkotyki ,alkohol ani tabletki . Nie mogłem znieść tego napięcia , strachu. Nie wychodziłem z domu, trochę lepiej czułem się kiedy było ciemno. Chciałem żeby noc nigdy się nie skończyła .Ciemność ogarniała mnie na zewnątrz i w środku. Nie było już żadnej nadziei. Kiedy niema nawet iskierki nadziei śmierć jest bardzo blisko. Chciałem przerwać tą mękę . Podciąłem sobie żyły. Kiedy tak leżałem a krew wypływała ze mnie miałem wrażenie jak razem z tą krwią wypływa ze mnie całe to napięcie i strach. Nagle poczułem że bardzo chcę żyć, że moje życie nie może się tak skończyć. Zacząłem krzyczeć BOŻE jaki był sens mojego życia. Po co przyszedłem na świat? Nie chcę tak umierać. Jeżeli jesteś pomóż mi BOŻE!!!
PAN usłyszał moje wołanie, usłyszał mój krzyk. To jest największy cud w moim życiu.
Marek narkoman umarł tej nocy kiedy podciął sobie żyły . Tej nocy BÓG podarował mi największy dar. Nowe życie. Przyjście na świat dla każdego noworodka jest szokiem, ale mój wspaniały ojciec czuwa nade mną. Dowiedziałem się że posłał swojego syna Jezusa Chrystusa aby mnie uwolnił od moich win. Że Jezus Chrystus umarł na krzyżu abym ja mógł żyć. Był bity opluwany , poniżany, cierpiał niewyobrażalne męki abym ja mógł być uzdrowiony. Umarł wzgardzony i opuszczony na krzyżu ,ale Bóg ojciec wzbudził go z martwych, w ten sposób pokonał śmierć a ja mam życie wieczne w Jezusie Chrystusie. PAN uzdrowił mnie z uzależnienia od narkotyków , alkoholu leków i papierosów.
Pojechałem do ośrodka w Janowicach Wielkich gdzie uczyłem się na nowo podstawowych rzeczy jak higiena osobista, sprzątanie, praca. Ale nie tylko, poznawałem tam przede wszystkim Boga i jego łaskę. Pamiętam kiedy obudziłem się pewnego ranka z przeświadczeniem że całą noc uwielbiałem PANA i modliłem się. Modliłem się i śpiewałem pieśni w języku którego nie znałem . Oddałem swoje życie Jezusowi Chrystusowi a On wypełniał moje serce pokojem i robi to do dzisiaj. Otrzymałem dar na który nie zasłużyłem . Żyłem w grzechu, daleko od Boga , krzywdziłem bliskich mi ludzi, tak naprawdę zasłużyłem na to by umrzeć i iść prosto do piekła. Ale BÓG okazał mi łaskę nie postąpił ze mną według moich win. Oczyścił mnie z grzechu i dał nowe życie , dał nową wspaniałą wielką rodzinę w Jezusie Chrystusie. Nadał mojemu życiu sens. Dziękuję jemu za każdy dzień mojego nowego życia. Dziękuję za cierpliwość jaką ma do mnie, za to że uczy mnie jak stawać się lepszym ., a to jest trudne zadanie bo mój charakter wymaga wielu zmian. Dziękuję mu za moją wspaniałą żonę. Basia również oddała swoje życie Jezusowi Chrystusowi . On jest w naszym życiu na pierwszym miejscu.
Zachęcam wszystkich którzy odczuwają w życiu pustkę którzy niewiedzą co dalej robić, którzy myślą że ich życie jest bez sensu, jesteś uzależniony od narkotyków lub jakiejś innej chemii, rozpada ci się rodzina, lub masz jakiekolwiek problemy z którymi nie możesz sobie poradzić wołaj do Jezusa. Jezus powiedział "Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie".
Marek Olearczyk





